image/svg+xml

Blog

,
09.02.2026
Analizy

Przegląd prasy od 03.02.2026 do 09.02.2026

header-blog-_6_.webp

Zapraszamy do podsumowania najważniejszych wydarzeń z rynku nieruchomości i finansów. W tym wydaniu bierzemy pod lupę nowe narzędzia analityczne dla inwestorów, analizujemy przyczyny 50-procentowego wzrostu popytu na hipoteki oraz wyjaśniamy, dlaczego „okazje” na rynku wtórnym bywają jedynie iluzją.

Dowiedz się, jak zmiany w prawie i decyzje RPP wpłyną na Twoje decyzje zakupowe w najbliższych miesiącach.

Dane zamiast opinii. Otodom udostępnia "mapę drogową" cen i zwrotów z inwestycji

W dobie dynamicznych zmian na rynku nieruchomości, intuicja przestaje wystarczać. Otodom wychodzi naprzeciw potrzebom inwestorów i pośredników, udostępniając kompleksowy zestaw danych dla 40 największych polskich miast. To potężne narzędzie analityczne pozwala jednym rzutem oka sprawdzić aktualne średnie ceny ofertowe metra kwadratowego – z podziałem na rynek pierwotny i wtórny, zarówno dla mieszkań, jak i domów.

Szczególnie interesującą funkcją dla inwestorów jest moduł ROI (Return on Investment). Pozwala on na szybkie oszacowanie potencjalnej rentowności najmu w danej lokalizacji. Należy jednak pamiętać, że jest to wskaźnik uproszczony – bazuje na relacji stawki najmu do ceny zakupu, nie uwzględniając pustostanów, podatków czy kosztów remontu. Mimo to, jest to doskonały punkt wyjścia do wstępnej selekcji rynków i podejmowania decyzji w oparciu o twarde liczby, a nie potoczne opinie. Więcej informacji: tutaj

Styczniowe hamowanie. Rekordowa oferta, ale sprzedaż łapie zadyszkę

Po gorącej końcówce 2025 roku, styczeń przyniósł na rynku deweloperskim wyraźne ochłodzenie. Sprzedaż mieszkań na siedmiu największych rynkach spadła aż o 27% miesiąc do miesiąca, wracając do poziomu ok. 3,8 tys. lokali. Deweloperzy również zaciągnęli hamulec, wprowadzając do sprzedaży o 1/3 mniej mieszkań niż w grudniu. Mimo to, rynek ugina się pod ciężarem rekordowej oferty – na koniec stycznia w największych miastach i ich aglomeracjach na nabywców czekało blisko 68 tys. lokali.

Co ciekawe, sytuacja cenowa i popytowa jest niezwykle zróżnicowana geograficznie. Podczas gdy w Łodzi, Katowicach i Krakowie średnie ceny ofertowe są niższe niż przed rokiem, Warszawa paradoksalnie wciąż pozostaje "rynkiem sprzedającego" z ofertą niewystarczającą w stosunku do popytu. Z kolei Trójmiasto zaskakuje kilkunastoprocentowym wzrostem cen rok do roku, napędzanym wprowadzaniem drogich inwestycji, co statystycznie zawyża średnią. Styczeń pokazuje więc obraz rynku, który w skali makro zwalnia, ale w skali mikro rządzi się lokalnymi prawami. Więcej informacji: tutaj

Styczniowa odwilż w ogłoszeniach. Podaż rośnie, a Wrocław notuje wyraźną korektę

Początek 2026 roku przyniósł znaczące ożywienie po stronie podażowej na rynku wtórnym. W siedmiu największych polskich miastach pojawiło się aż 28 tys. nowych ofert sprzedaży (wzrost o 22 proc. m/m), co wyraźnie kontrastuje z sezonowym spowolnieniem popytu – liczba ofert wycofanych z rynku spadła o 36 proc. względem grudnia. Oznacza to, że kupujący mają coraz szerszy wybór, co w niektórych lokalizacjach zaczyna wywierać presję na ceny.

Najciekawsza sytuacja panuje we Wrocławiu, który wyłamuje się z ogólnego trendu. Mimo lekkiego skurczenia się oferty (-1 proc.), średnia cena za metr kwadratowy spadła tam aż o 5 proc. miesiąc do miesiąca (do 13,6 tys. zł) i jest o 6 proc. niższa niż rok temu. W tym samym czasie Warszawa (18 tys. zł/mkw) i Kraków (17,1 tys. zł/mkw) pozostają oazami stabilności, gdzie ceny ani drgnęły. Liderem przyrostu nowych ogłoszeń został Poznań, gdzie baza dostępnych lokali powiększyła się w ciągu miesiąca aż o 9 proc. Więcej informacji: tutaj

Hipoteczna odwilż staje się faktem. Popyt na kredyty wystrzelił o 50%

Styczeń 2026 roku otwiera nowy rozdział na rynku finansowym z potężnym przytupem. Wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe wzrosła aż o 50,4 proc. w ujęciu rocznym, co BIK interpretuje jako trwałe potwierdzenie trendu wzrostowego. Do banków ruszyło ponad 36 tysięcy wnioskodawców (+28,5 proc. r/r), zachęconych odbudowaną zdolnością kredytową. Jest to bezpośredni efekt ubiegłorocznych obniżek stóp procentowych, oczekiwań na kolejne cięcia w 2026 roku oraz realnego wzrostu wynagrodzeń.

Klienci nie tylko wracają do banków, ale też wnioskują o coraz wyższe sumy. Średnia kwota kredytu, o jaki starali się Polacy w styczniu, osiągnęła historyczny rekord na poziomie ponad 492 tys. zł. Profesor Waldemar Rogowski z BIK prognozuje, że przebicie psychologicznej bariery średniego kredytu w wysokości pół miliona złotych jest w tym roku niemal pewne. Dane te sugerują, że rynek nieruchomości otrzymuje właśnie potężny zastrzyk kapitału dłużnego, co może dalej stymulować stronę popytową. Więcej informacji: tutaj

Luty bez zmian. RPP wciska hamulec przy stopie 4%

Po intensywnym roku 2025, w którym Rada Polityki Pieniężnej cięła stopy aż sześciokrotnie (łącznie o 175 punktów bazowych), luty przyniósł "oddech" i stabilizację. Na posiedzeniu 4 lutego zdecydowano o utrzymaniu stopy referencyjnej na poziomie 4 proc. Choć kredytobiorcy liczyli na kontynuację obniżek, RPP przyjęła postawę wyczekującą. Głównym powodem ostrożności okazały się zaskakujące dane z rynku pracy – w grudniu dynamika płac przyspieszyła do 8,6 proc. r/r (wobec prognozowanych 6,9 proc.).

Tak silny wzrost wynagrodzeń to miecz obosieczny: z jednej strony zwiększa zdolność kredytową, z drugiej – stanowi potencjalne paliwo dla inflacji, co wiąże ręce bankierom centralnym. Decydujące dla dalszych ruchów będą marcowe projekcje makroekonomiczne NBP. Mimo obecnej pauzy, analitycy (m.in. z ING) uspokajają – trend spadkowy nie został odwrócony, a jedynie spowolniony. Prognozy na 2026 rok wciąż zakładają spadek stóp w okolice 3,25 proc., ale realizowany metodą "małych kroków". Więcej informacji: tutaj

Wieś to fabryka żywności, a nie sypialnia. Koniec skarg na zapachy i hałas

Ministerstwo Rolnictwa mówi "dość" konfliktom na linii rolnik–nowy sąsiad z miasta. W przygotowaniu jest rewolucyjna ustawa o produkcyjnej funkcji wsi, która ma stworzyć "parasol ochronny" nad gospodarstwami działającymi od pokoleń. Impulsem do zmian stał się głośny wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Szymona Kluki, rolnika, który musi płacić odszkodowania sąsiadom za zapachy z chlewni, mimo posiadania wszystkich zezwoleń. Rząd chce odwrócić ten trend, wprowadzając do Kodeksu cywilnego "domniemanie prawne", że działalność rolnicza nie zakłóca korzystania z sąsiednich nieruchomości ponad miarę.

Dla osób planujących wyprowadzkę na wieś to jasny sygnał: sielanka kończy się tam, gdzie zaczyna produkcja żywności. Nowe przepisy mają wyłączyć karalność za hałas maszyn (nawet w nocy) oraz uniemożliwić blokowanie inwestycji rolniczych przez napływowych mieszkańców. Projekt, popierany w różnych formach zarówno przez rząd, jak i opozycję (projekt prezydencki), ma trafić do porządku prawnego w pierwszej połowie 2026 roku. Więcej informacji: tutaj

Iluzja okazji. Sprzedający schodzą z ceny, ale najpierw ją... podnieśli

Końcówka 2025 roku na rynku wtórnym przyniosła ciekawy paradoks. Z jednej strony słyszymy o rynku kupującego – coraz trudniej znaleźć chętnego na mieszkanie, a czas sprzedaży dramatycznie się wydłuża (w Warszawie średnio do ponad 4 miesięcy!). Z drugiej jednak strony, finalne ceny transakcyjne wcale nie spadają. Jak to możliwe? Sprzedający, widząc trudniejszy rynek, zaczęli stosować strategię "na przeczekanie i na zapas" – zawyżają stawki wyjściowe, by mieć z czego "opuszczać" podczas negocjacji.

W efekcie, choć kupujący mają większe poczucie sprawczości przy stole negocjacyjnym (szczególnie w Krakowie i Gdańsku), to startują z wyższego pułapu, przez co finalnie płacą o 3–4,5 proc. więcej niż kwartał wcześniej. Wyraźnym wyłomem w tym trendzie jest Łódź, która idzie pod prąd rynkowym tendencjom – tam ceny transakcyjne spadły zarówno kwartalnie (-3,3 proc.), jak i rocznie (-7,7 proc.), czyniąc to miasto prawdziwą oazą dla poszukujących okazji. Więcej informacji: tutaj

Magazynowa mapa Polski: Gdzie hula wiatr, a gdzie brakuje miejsca?

Końcówka 2025 roku przyniosła wyraźne hamowanie po stronie deweloperów powierzchni przemysłowych. W IV kwartale na rynek dostarczono zaledwie 137,7 tys. mkw. nowej powierzchni, co oznacza drastyczny spadek o blisko 73 proc. rok do roku. Mimo to całkowite zasoby rynku przekroczyły imponujące 36,6 mln mkw. Popyt brutto trzyma się mocno (wzrost o 8,6 proc.), ale jego struktura uległa zmianie – ponad połowa aktywności to przedłużenia istniejących umów, co świadczy o tym, że najemcy wolą zostać "na starych śmieciach" niż ryzykować przeprowadzki w niepewnych czasach.

Najciekawiej prezentuje się jednak mapa pustostanów, która pokazuje Polskę pełną kontrastów. Podczas gdy w województwie świętokrzyskim na najemców czeka aż 17,2 proc. wolnej powierzchni, a w lubuskim ponad 16 proc., na drugim biegunie mamy województwo podlaskie z zerowym wskaźnikiem pustostanów. Oznacza to, że w niektórych regionach znalezienie wolnego magazynu "od ręki" graniczy z cudem, podczas gdy w innych hale stoją puste. Więcej informacji: tutaj

Balkon w cenie salonu? Chaos prawny tuż przed wejściem nowych przepisów

Miało być taniej i przejrzyściej, a na ten moment jest wielka niewiadoma. Już 13 lutego 2026 r. wchodzi w życie nowelizacja ustawy deweloperskiej, której głównym założeniem było wyłączenie powierzchni pod ściankami działowymi z metrażu użytkowego mieszkania. Teoretycznie miało to przynieść nabywcom oszczędności rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jednak prawnicy i eksperci alarmują, że przepisy są nieprecyzyjne i mogą wywołać odwrotny skutek.

Problem tkwi w odesłaniu do Polskiej Normy przy jednoczesnym pominięciu dotychczasowego rozporządzenia ministerialnego, które jasno wykluczało z metrażu balkony, tarasy czy schody wewnętrzne. Literalna interpretacja nowych zapisów sugeruje, że deweloperzy będą mogli (a nawet musieli) doliczać te elementy do powierzchni użytkowej, co drastycznie podniosłoby cenę końcową lokalu. W obliczu interpretacyjnego klinczu – gdzie jedni prawnicy wieszczą podwyżki, a inni uspokajają – Polski Związek Firm Deweloperskich wystosował pilne pismo do Ministerstwa Rozwoju i Technologii z prośbą o oficjalną wykładnię, by uniknąć fali sporów sądowych. Więcej informacji: tutaj

Mit "imprezowni" i strach przed lokatorem. O co walczy rynek najmu krótkoterminowego?

W debacie publicznej o najmie na doby często słyszymy o walce z "hotelami w blokach", ale perspektywa branży rzuca na to zupełnie inne światło. Operatorzy, tacy jak Ewa Wielgórska z Fairy Flats, przekonują, że rynek nie boi się regulacji – wręcz ich potrzebuje, by wyjść z szarej strefy. Kluczowym mitem do obalenia jest motywacja właścicieli mieszkań. Okazuje się, że to nie chęć maksymalizacji zysku (który jest średnio tylko o 30% wyższy niż przy najmie długim) napędza ten sektor, ale strach przed utratą kontroli nad lokalem. Właściciele wybierają najem krótki, bojąc się restrykcyjnych przepisów chroniących lokatorów długoterminowych i ryzyka "dzikich lokatorów".

Branża ostrzega jednak przed oddaniem władzy w ręce Wspólnot Mieszkaniowych, co mogłoby doprowadzić do sąsiedzkich wojen i chaosu prawnego. Zamiast tego eksperci postulują, by to gminy – znające lokalną specyfikę – wyznaczały strefy najmu. Co więcej, najem krótkoterminowy to już nie tylko turystyka; w Warszawie średni pobyt poza sezonem to 10 dni, co świadczy o obsłudze pracowników projektowych, ekspatów czy osób w trakcie remontów. Więcej informacji: tutaj

Chcesz być na bieżąco z rynkiem nieruchomości? Śledź nasz blog i profil homfi – co tydzień dostarczamy Ci najważniejszych informacji ułatwiających podejmowanie decyzji inwestycyjnych i zakupowych.

Читайте також: