Początek 2026 roku stawia uczestników rynku nieruchomości przed serią paradoksów. Podczas gdy najemcy mogą liczyć na stabilizację czynszów, ich portfele drenują drastyczne podwyżki opłat za media. Równocześnie, po chudych latach, na rynek sprzedaży wraca optymizm i popyt, choć cieniem na lokalnych decyzjach kładzie się globalna niepewność, rekordowe ceny złota i geopolityczne wstrząsy z Davos. Jak w tym gąszczu zmian odnajdą się inwestorzy, deweloperzy i szukający własnego M? Zapraszamy na przegląd najważniejszych informacji z początku roku.
Czynszowa ulga i "szok" w rachunkach. Koszty najmu w 2026 roku
Dla najemców rok 2026 przynosi słodko-gorzkie wieści. Z jednej strony, waloryzacja czynszów oparta na klauzulach inflacyjnych będzie najniższa od lat – wskaźnik średniorocznej inflacji za 2025 r. wyniósł 3,6 proc., co przy czynszu 3000 zł oznacza podwyżkę o ok. 108 zł. To ulga w porównaniu do dwucyfrowych wzrostów z lat 2023-2024 (sięgających nawet 14,4 proc.). Właściciele mieszkań, dbając o dobre relacje z lokatorami, często trzymają się tych ustawowych limitów, co zapewnia stabilizację opłat za sam wynajem.
Prawdziwym wyzwaniem dla domowych budżetów stają się jednak koszty eksploatacyjne, które rosną znacznie szybciej niż czynsz. Rachunki za media poszybowały w górę – energia elektryczna podrożała aż o 13,3 proc., a wywóz śmieci o 11,6 proc. Łącznie koszty utrzymania mieszkania (media + czynsz) wzrosły w 2025 roku średnio o 7,3 proc. Oznacza to, że choć sam właściciel może nie podnieść drastycznie stawki, to comiesięczny przelew za mieszkanie i tak będzie wyższy przez drożejący prąd, gaz i usługi komunalne. Więcej informacji: tutaj
Odwilż na rynku wtórnym. Agenci wieszczą powrót kupujących w I kwartale 2026
Po okresie niepewności nastroje w branży nieruchomości wyraźnie się poprawiają. Ponad 60 proc. pośredników prognozuje, że pierwsze miesiące 2026 roku przyniosą umiarkowany wzrost popytu na mieszkania z drugiej ręki – dotyczy to zarówno większych metraży, jak i kawalerek (54 proc. wskazań). Eksperci tłumaczą ten optymizm "powrotem do normalności": obniżki stóp procentowych poprawiły zdolność kredytową, a stabilizacja cen zachęca do realizacji odłożonych decyzji zakupowych. Do gry wraca też sezonowość – początek roku to tradycyjny czas na planowanie przeprowadzek i nowe otwarcia budżetowe.
Mimo ożywienia, rynek pozostaje zróżnicowany cenowo, co stwarza okazje dla łowców okazji. Agenci wskazują, że największe szanse na negocjację stawek i lokalne obniżki pojawią się w przypadku mieszkań do remontu, lokali o bardzo dużym metrażu położonych na peryferiach oraz nieruchomości z wadami prawnymi lub nieustawnym układem. Z kolei ceny najpopularniejszych formatów – ustawnych mieszkań 2- i 3-pokojowych w dobrych lokalizacjach oraz "pewniaków" inwestycyjnych – najprawdopodobniej utrzymają stabilny poziom. Rośnie również zainteresowanie działkami z wydanymi Warunkami Zabudowy (WZ), które w obliczu reformy planistycznej są towarem deficytowym i bezpiecznym. Więcej informacji: tutaj
Deweloperskie pustynie. Gdzie przez 5 lat nie sprzedano ani jednego nowego mieszkania?
Choć mamy początek 2026 roku, GUS dopiero teraz odsłania pełny obraz rynku za rok 2024, ujawniając drastyczną polaryzację polskiej mieszkaniówki. Obok tętniących życiem aglomeracji, takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław, na mapie kraju widnieją "czarne dziury" – powiaty, w których rynek pierwotny lokali mieszkalnych w zasadzie nie istnieje. Z danych wynika, że istnieją regiony, gdzie w latach 2020–2024 notariusze nie zarejestrowali ani jednego przeniesienia własności nowego mieszkania deweloperskiego.
Do grupy tych "deweloperskich pustyń" należą m.in. powiaty suwalski, chełmski i skierniewicki. Eksperci zaznaczają jednak, by dane te czytać z pewną świadomością metodologiczną – GUS raportuje bowiem moment przeniesienia własności gotowego lokalu, a nie podpisania umowy deweloperskiej. Niemniej, zerowy wynik przez pół dekady to jasny sygnał: niska urbanizacja i słaba demografia skutecznie odstraszają tam kapitał inwestycyjny, a popyt – jeśli istnieje – zaspokajany jest prawdopodobnie przez rynek wtórny lub budownictwo jednorodzinne systemem gospodarczym. Więcej informacji: tutaj
Koniec emocjonalnych zakupów. Rynek premium wchodzi w fazę dyktatu kupującego
Rynek nieruchomości luksusowych w Polsce złapał zadyszkę, a szala korzyści przechyliła się na stronę nabywców. Po okresie pandemicznego boomu i dwucyfrowych wzrostów, rok 2025 przyniósł wyraźne wyhamowanie dynamiki cen do poziomu 4-5 proc. rocznie. Co ważniejsze, klienci stali się znacznie bardziej analityczni i wymagający – czas podejmowania decyzji o zakupie apartamentu wydłużył się do 3-6 miesięcy, a w przypadku rezydencji nawet do roku.
Eksperci CBRE wskazują, że mamy do czynienia z rynkiem kupującego, gdzie różnica między ceną ofertową a transakcyjną potrafi sięgać nawet 15 proc. Zmienia się także definicja luksusu: sam prestiżowy adres to za mało. Dzisiejszy klient premium oczekuje holistycznego podejścia do "jakości życia" – stref wellness, usług concierge, rozwiązań smart home i ekosystemu usług w duchu miasta 15-minutowego. W obliczu ograniczonej podaży nowych projektów (szczególnie w Warszawie), deweloperzy muszą walczyć o klienta nie tylko lokalizacją, ale przede wszystkim unikalnym konceptem i standardem udogodnień. Więcej informacji: tutaj
Koniec eldorado na doby? Nadchodzą strefy wolne od najmu i centralny rejestr
Rząd przygotowuje największą od lat reformę rynku najmu krótkoterminowego, która ma trafić pod obrady w I kwartale 2026 roku. Projekt zakłada fundamentalną zmianę: najem na doby przestanie być traktowany jako zwykły najem mieszkalny, a wejdzie w reżim właściwy dla usług hotelarskich. Oznacza to konieczność wpisu do centralnego rejestru, surowe wymogi administracyjne oraz pełną odpowiedzialność cywilną wobec gości. Co istotne, platformy rezerwacyjne będą miały obowiązek weryfikacji numerów rejestracyjnych, co w praktyce wyeliminuje z rynku "szarą strefę" i oferty niespełniające wymogów.
Największe obawy inwestorów budzi jednak propozycja nadania gminom uprawnień do wyznaczania "stref wolnych od najmu". Samorządy będą mogły wprowadzać lokalne zakazy wynajmowania mieszkań turystom w określonych dzielnicach, co drastycznie zmienia ryzyko inwestycyjne – z rynkowego na regulacyjne. Eksperci sieci Freedom ostrzegają, że to koniec epoki łatwego zarabiania bez procedur. Choć zmiany te mają uporządkować rynek i chronić mieszkańców, analitycy studzą nadzieje na masowy spadek czynszów długoterminowych, wskazując, że najem krótki to zaledwie ułamek całego zasobu mieszkaniowego. Więcej informacji: tutaj
Powrót optymizmu na rynku pierwotnym. Sprzedaż rośnie, a ceny krzepną
Branża deweloperska żegna rok 2025 z wyraźną ulgą i ostrożną nadzieją. Grudniowe odczyty indeksów nastrojów wskazują na przyspieszenie sprzedaży, a biura handlowe znów tętnią życiem – ponad połowa firm spodziewa się dalszego wzrostu liczby transakcji. Mimo rekordowej liczby gotowych, niesprzedanych lokali (stanowiących już ponad 23 proc. oferty na głównych rynkach), deweloperzy nie muszą walczyć o klienta wojną cenową. Szeroki wybór mieszkań dostępnych "od ręki" przyciąga kupujących, którzy wrócili do gry, obawiając się, że taniej już nie będzie.
Klienci liczący na głębokie przeceny mogą jednak poczuć się zawiedzeni – rynek wszedł w fazę mocnej stabilizacji. Aż 79 proc. firm nie planuje zmian w cennikach, a pesymiści wieszczący spadki stanowią zaledwie 3-procentowy margines. Sytuacja staje się jednak mocno zróżnicowana lokalnie: o sukcesie sprzedaży decyduje teraz jakość projektu i standard, a nie tylko adres. Kluczowym paliwem dla rynku pozostaje kredyt hipoteczny – u blisko 77 proc. deweloperów klienci kredytowi stanowią większość, co uzależnia wyniki w 2026 roku od dostępności finansowania bankowego. Więcej informacji: tutaj
Polacy nie chcą wynajmować. Własność to wciąż synonim "dobrego życia"
Najnowszy raport Polskiego Związku Firm Deweloperskich, oparty na badaniach IBRiS i analizach SGH, brutalnie weryfikuje narrację o zmianie nawyków i "modzie na wynajem". Liczby nie kłamią: dla 71 proc. Polaków posiadanie własnego mieszkania jest warunkiem koniecznym do osiągnięcia "dobrego życia". Najem traktowany jest w naszym społeczeństwie jako rozwiązanie tymczasowe, zło konieczne na start, które w dłuższej perspektywie akceptuje zaledwie 20 proc. badanych. Poczucie bezpieczeństwa płynące z aktu własności wciąż wygrywa z elastycznością, a większość respondentów deklaruje wprost, że woli spłacać własny kredyt, niż regulować czynsz u wynajmującego.
Niestety, aspiracje te zderzają się z twardym murem rzeczywistości, szczególnie w grupie wiekowej 18–29 lat. Aż 81 proc. młodych uważa, że zdobycie własnego M jest dziś trudniejsze niż kiedykolwiek wcześniej, co ma dramatyczne skutki społeczne – brak mieszkania jest wskazywany jako główna bariera przy decyzji o powiększeniu rodziny oraz przyczyna emigracji zarobkowej. Mimo tych trudności, branża patrzy w 2026 rok z optymizmem, prognozując wzrost sprzedaży mieszkań o 10–15 proc., przy cenach rosnących w tempie zbliżonym do inflacji (ok. 2–3 proc.). Więcej informacji: tutaj
Złoto po 4800 USD. Trump mebluje świat na nowo, a rynki uciekają od dolara
W środę, 21 stycznia 2026 r., rynki finansowe wstrzymały oddech – cena złota wystrzeliła w górę o ponad 100 dolarów na uncji w ciągu jednej sesji, osiągając astronomiczny poziom 4 866 USD. To bezpośrednia reakcja inwestorów na geopolityczne trzęsienie ziemi, które w Davos serwuje światu Donald Trump. Prezydent USA, forsując pomysł powołania nowej Rady Pokoju (mającej zastąpić Radę Bezpieczeństwa ONZ) i podtrzymując roszczenia do Grenlandii, daje sygnał do gruntownej przebudowy globalnego ładu. Kapitał, wyczuwając schyłek dotychczasowej hegemonii dolara w nowym układzie sił, masowo ewakuuje się w stronę twardych aktywów.
Dla polskiego inwestora te globalne przetasowania oznaczają bolesne rekordy w kantorach i u dealerów. Giełdowa wycena złota w złotówkach przebiła barierę 17 618 zł za uncję, co w praktyce oznacza, że za fizyczną monetę bulionową trzeba zapłacić już ok. 18 000 zł. Równie gorąco jest na rynku srebra, które balansuje w okolicach historycznego szczytu 95 USD/oz (fizyczna moneta to wydatek rzędu 430 zł). To, co jeszcze niedawno brzmiało jak teoria spiskowa o "nowym porządku świata", dziś staje się wycenianym przez rynek faktem, w którym kruszce odzyskują królewską pozycję. Więcej informacji: tutaj
Realny spadek wartości mieszkań przy nominalnym wzroście. Krajobraz cenowy na start 2026
Grudniowe dane z rynku pierwotnego potwierdzają trend obserwowany przez cały miniony rok: stabilizację z lekką tendencją spadkową w ujęciu realnym. Choć nominalnie średnie ceny mieszkań w 2025 r. wzrosły o 1,6%, to przy inflacji wynoszącej 2,7% realna wartość lokali w większości miast spadła. Deweloperzy rzadziej też majstrują przy cennikach – w grudniu aktualizacje objęły tylko niespełna 13% ofert, co sugeruje, że strategie cenowe zostały już ustalone po wejściu w życie ustawy o jawności cen.
Sytuacja jest jednak mocno zróżnicowana regionalnie. O ile Wrocław i Kraków zakończyły rok z nominalnymi spadkami cen (odpowiednio -1,2% i -0,7%), to Trójmiasto, Poznań i Bydgoszcz oparły się trendowi, notując wzrosty przewyższające inflację (w Trójmieście aż o 7,9%). Eksperci wskazują, że kluczem do zrozumienia tych różnic jest struktura nowej oferty – w Krakowie trafiała ona na peryferia, zaniżając średnią, podczas gdy w Trójmieście debiutowały droższe projekty premium. Na pierwszą połowę 2026 r. analitycy przewidują dalszą stabilizację, z ewentualnymi punktowymi wzrostami w topowych lokalizacjach. Więcej informacji: tutaj
Trump w Davos stawia warunki. Grenlandia za pokój w Ukrainie?
Donald Trump podczas forum w Davos w swoim stylu połączył wielką geopolitykę z transakcyjnym podejściem do dyplomacji, wzywając do "natychmiastowych negocjacji" w sprawie przejęcia Grenlandii przez USA. Prezydent Stanów Zjednoczonych określił Danię mianem "niewdzięcznej" za oddanie kontroli nad wyspą po II wojnie światowej i zasugerował, że przekazanie tego "kawałka lodu" byłoby dla Europy "małą prośbą" w zamian za amerykański wkład w bezpieczeństwo NATO i pomoc w zakończeniu wojny w Ukrainie.
W swoim przemówieniu Trump zapewnił, że choć militarnie USA byłyby "nie do zatrzymania", nie zamierza używać "nadmiernej siły" do przejęcia wyspy. Jednocześnie roztoczył wizję końca konfliktu na wschodzie, twierdząc, że zarówno Putin, jak i Zełenski są gotowi na zawarcie układu. Wystąpienie nie obyło się bez krytyki Starego Kontynentu – Trump stwierdził wprost, że "nie poznaje Europy" ze względu na niekontrolowaną migrację i problemy budżetowe, sugerując, że region ten zmierza w złym kierunku. Więcej informacji: tutaj
Chcesz być na bieżąco z rynkiem nieruchomości? Śledź nasz blog i profil homfi – co tydzień dostarczamy Ci najważniejszych informacji ułatwiających podejmowanie decyzji inwestycyjnych i zakupowych.
