image/svg+xml

Blog

,
25.05.2026
Analizy

Przegląd prasy od 19.05.2026 do 25.05.2026

header-blog-_14_.webp

Rynek nieruchomości w 2026 roku ulega istotnym przemianom gospodarczym i prawnym. Bieżące informacje z branży wskazują na wyraźną zmianę dotychczasowych trendów i konieczność dostosowania się do nowych regulacji. W najbliższym czasie sektor będzie musiał zmierzyć się z luką podażową na rynku biurowym, zaostrzonym orzecznictwem w kwestii lokali podziemnych oraz rosnącymi kosztami kredytów hipotecznych. Kluczowy wpływ na dalszy rozwój inwestycji będą miały również nowe wymogi planistyczne dla gmin, reformy budownictwa społecznego oraz prognozy demograficzne.

Zapraszamy na przegląd najważniejszych wydarzeń i decyzji, które kształtują obecną sytuację w branży.

Koniec ery tanich biur w Warszawie. Historyczna luka podażowa winduje czynsze

Warszawski rynek biurowy wchodzi w fazę drastycznych ograniczeń podaży, co bezpowrotnie kończy czas łatwych negocjacji i tanich lokali dla najemców. Według raportu „Warsaw Office Market” przygotowanego przez Savills, w I kwartale 2026 r. oddano do użytku niespełna 43 tys. mkw. nowej powierzchni (głównie projekty Vena i Studio B), a całkowite zasoby stolicy wynoszą obecnie 6,28 mln mkw. Aktywność deweloperów wyhamowała do najniższego poziomu w historii – w budowie znajduje się zaledwie 120 tys. mkw. (z czego aż 89% w centrum).

Daniel Czarnecki z Savills ostrzega przed „głęboką luką podażową”, prognozując, że w ciągu najbliższych trzech lat na rynek trafi zaledwie 217 tys. mkw. nowej powierzchni. Ten deficyt – mimo nieznacznego spadku popytu (-9% r/r) – sprawia, że istniejące, dobrze zlokalizowane biurowce zyskują na wartości, a czynsze w najlepszych centralnych budynkach dynamicznie rosną, osiągając stawki od 23 do nawet 30 euro za metr kwadratowy w projektach będących jeszcze w budowie. Więcej informacji: tutaj

Koniec sprzedaży mieszkań w piwnicach. Przełomowy wyrok NSA

Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) wydał wyrok, który drastycznie ogranicza i w praktyce delegalizuje proceder przerabiania piwnic, suteren oraz suszarni na tzw. mikromieszkania. Zgodnie z decyzją, podjętą na kanwie sprawy krakowskiej kamienicy, lokale zaaranżowane w takich przestrzeniach nie mają szansy na uzyskanie zaświadczenia o samodzielności. Jego brak zamyka drogę do założenia odrębnej księgi wieczystej, a tym samym całkowicie uniemożliwia legalną sprzedaż takiego obiektu jako niezależnego mieszkania.

Przepisy budowlane są w tym zakresie bezlitosne: pomieszczenia przeznaczone na stały pobyt ludzi muszą posiadać podłogę umiejscowioną co najmniej na poziomie gruntu. Eksperci przypominają przy okazji, że wszelkie piwnice i komórki lokatorskie (choć osiągają u deweloperów ceny rzędu 4–6 tys. zł za mkw.) stanowią w świetle prawa wyłącznie przestrzeń przynależną i nie mogą funkcjonować w niezależnym obrocie rynkowym. Więcej informacji: tutaj

Koniec wykupu mieszkań za bezcen. Rząd rewolucjonizuje budownictwo społeczne

Rządowe Centrum Legislacji opublikowało projekt nowelizacji ustawy o społecznych zasobach mieszkaniowych, który ma na celu kompleksową reformę i uporządkowanie przepisów w tym sektorze. Najbardziej rewolucyjną zmianą jest wprowadzenie dożywotniego zakazu wykupu na własność mieszkań wybudowanych przy wsparciu państwowych dotacji – oznacza to ostateczny koniec nabywania lokali gminnych po preferencyjnych stawkach. Nowe przepisy wyodrębnią dwa rodzaje zasobów: czynszowe i lokatorskie, dla których będą obowiązywać różne progi dochodowe uprawniające do najmu.

Zmianie ulegnie również model finansowania, dzięki któremu środki trafią bezpośrednio do inwestorów, co ma skrócić procesy administracyjne i dać samorządom większą kontrolę. Eksperci, m.in. Tomasz Błeszyński, chwalą sam kierunek zmian, podkreślając, że państwo musi wypełnić rynkową lukę tanich mieszkań, jednak ostrzegają przed ryzykiem operacyjnym – brakiem szczegółowych procedur oraz historyczną niewydolnością samorządów, które dotychczas budowały w Polsce średnio zaledwie około tysiąca mieszkań rocznie. Więcej informacji: tutaj

Zegar tyka dla samorządów. Brak „Planu Ogólnego Gminy” grozi inwestycyjnym paraliżem

Polska przestrzeń od lat boryka się z chaosem – obecnie terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową jest tak dużo, że mogłoby na nich zamieszkać nawet 200 milionów osób, co generuje straty rzędu 84,3 mld zł rocznie. Lekarstwem na niekontrolowane „rozlewanie się” miast ma być obowiązkowy Plan Ogólny Gminy, jednak samorządy ścigają się z czasem. Dokument ten musi zostać uchwalony do 31 sierpnia 2026 roku.

Jeśli gmina nie zdąży, a na danym terenie nie ma Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP), nastąpi całkowity paraliż inwestycyjny. Sytuacja jest alarmująca: dotychczas nowe plany przyjęło zaledwie 59 z blisko 2500 gmin w Polsce, a ponad połowa jest na bardzo wczesnym etapie prac. Zmiany oznaczają również rewolucję dla deweloperów – popularne „wuzetki” (decyzje o warunkach zabudowy) będą wydawane wyłącznie na 5 lat i tylko na wyznaczonych obszarach uzupełnienia zabudowy. Widmo nowych, restrykcyjnych przepisów już teraz wywołało lawinę wniosków inwestorów chcących budować na starych zasadach. Więcej informacji: tutaj

Giganci budowlani z rekordowym portfelem zamówień. Branża czeka na inwestycyjny boom w 2026 roku

Polski sektor budowlany wchodzi w 2026 rok z ogromnym optymizmem i rekordowym portfelem zamówień o wartości około 105 mld zł (wzrost o 15% r/r). Po słabszym 2025 roku, w którym produkcja budowlano-montażowa spadła o niespełna 1%, branża liczy na potężne odbicie napędzane uruchomieniem środków z KPO, niższymi stopami procentowymi oraz wysypem inwestycji publicznych. Na rynku niepodzielnie królują najwięksi gracze - Budimex, Strabag i PORR – którzy najskuteczniej absorbują nowe kontrakty.

Z raportu PMR Market Experts wynika jednak, że rynek rozwija się dwutorowo: podczas gdy budownictwo inżynieryjne (drogi, kolej) i energetyka przeżywają prawdziwy renesans, segment mieszkaniowy wyraźnie hamuje z powodu nadpodaży i niekorzystnej demografii. Branża musi również uważać na piętrzące się ryzyka, takie jak presja kosztowa, rosnące ceny surowców czy kurcząca się podaż wykwalifikowanych pracowników. Więcej informacji: tutaj

Koniec tanich hipotek. Oprocentowanie stałe rośnie, a tanie mieszkania znikają z rynku

Po rekordowym marcu, napędzanym obawami przed podwyżkami i falą refinansowań, polski rynek kredytów hipotecznych ulega wyraźnemu ochłodzeniu. Jak wynika z najnowszych danych, era stałego oprocentowania poniżej 6% dobiegła końca – obecnie mediana takich ofert (przy LTV 80%) oscyluje wokół 6,5%. Taniej można pożyczyć tylko w ramach ofert VIP z licznymi produktami dodatkowymi. Pogorszenie warunków mocno uderzyło w zdolność kredytową singli, która w ciągu dwóch miesięcy zauważalnie spadła.

Z drugiej strony, zdolność rodzin z dziećmi paradoksalnie wzrosła, co eksperci tłumaczą jednak podejmowaniem większego ryzyka i przechodzeniem na tańsze w danym momencie kredyty ze zmiennym oprocentowaniem (mediana 5,63%). Sytuację kupujących dodatkowo komplikuje fakt, że deweloperzy wyprzedają najtańsze lokale – w Warszawie i Poznaniu pula mieszkań z najniższego segmentu cenowego skurczyła się od końca ubiegłego roku aż o 20%. Więcej informacji: tutaj

Demograficzny rozbiór Polski. Koniec eldorado deweloperów i nowy plan rządu

Polska stoi w obliczu dramatycznego kryzysu demograficznego, który w najbliższych latach brutalnie zweryfikuje rynek nieruchomości. Jak wskazują eksperci, boom mieszkaniowy napędzany przez roczniki wyżu demograficznego i migrację powoli dobiega końca. Saldo urodzeń od lat pozostaje ujemne – w ciągu ostatnich sześciu lat ubyło w Polsce blisko 900 tysięcy osób, a prognozy ZUS na lata 2030–2040 przewidują spadek populacji o kolejne 2,5 miliona.

Zmianie ulegają także same statystyki rynkowe: według danych Eurostatu w Polsce jest już o 600 tys. więcej mieszkań (16,2 mln) niż gospodarstw domowych (15,6 mln). Nie oznacza to jednak całkowitego końca pracy dla deweloperów, lecz konieczność redefinicji ich celów. Przyszłość branży to budownictwo dla rosnącej grupy seniorów, zastępowanie lokali substandardowych (aż 5 mln mieszkań znajduje się w budynkach bez windy) oraz rozbudowa największych metropolii. Na te rynkowe zmiany reaguje również rząd – wiceminister Tomasz Lewandowski ogłosił odejście od programów dopłat do kredytów hipotecznych na rzecz potężnych inwestycji w budownictwo społeczne. Więcej informacji: tutaj

Nowy Jork na wojnie z miliarderami. Biznes ostrzega przed nowym podatkiem od luksusowych pustostanów

Nowy burmistrz Nowego Jorku, Zohran Mamdani, zapowiedział realizację swojej flagowej obietnicy wyborczej – wprowadzenia podatku „Pied-a-terre tax”, który ma uderzyć w najbogatszych posiadaczy drugich mieszkań i rezydencji niebędących ich głównym miejscem zamieszkania. Choć władze miasta liczą, że nowa opłata przyniesie około 500 mln dolarów rocznie i pomoże w walce z nierównościami społecznymi, pomysł ten spotkał się z ostrą krytyką ze strony gigantów z Wall Street. Prezes JPMorgan Chase, Jamie Dimon, publicznie ostrzegł, że taka polityka osłabi pozycję Nowego Jorku jako globalnego centrum finansowego i przyspieszy ucieczkę kapitału do stanów o łagodniejszym klimacie podatkowym, takich jak Teksas czy Floryda.

Napięcia potęguje fakt, że burmistrz wielokrotnie wskazywał w mediach na wart 238 mln dolarów penthouse Kena Griffina (szefa Citadel) jako przykład nieruchomości do opodatkowania. W odpowiedzi firma zagroziła przeniesieniem swojej nowej inwestycji z Manhattanu do Miami. Aby załagodzić sytuację, Mamdani rozpoczął serię spotkań z czołowymi liderami środowiska biznesowego, starając się znaleźć nić porozumienia, nie rezygnując przy tym z hasła „opodatkowania bogatych”. Więcej informacji: tutaj

Chcesz być na bieżąco z rynkiem nieruchomości? Śledź nasz blog i profil homfi – co tydzień dostarczamy Ci najważniejszych informacji ułatwiających podejmowanie decyzji inwestycyjnych i zakupowych.

Читайте також: